Biala poszewka przypieta kolorowymi spinaczami do sznura, lopocze na wietrze niczym zagiel. Prana jest codziennie. Kazdej nocy bowiem przystraja ja purpurowy wzor..krwi wyciekajacej cienka struzka z nosa...
Myslala, ze nie zauwaze. Tak samo jak czestego kaszlu, bolu glowy i wiecznego poczucia chlodu. Jedynie bol zeba udalo jej sie zataic nieco dluzej. Nie moge pomoc w sprawie obciazenia genetycznego. Jej rodzice to najblizsi kuzyni. Mama poronila kilka razy.
Cud, ze dziewczynka przezyla. Placi teraz wysoka cene- brak odpornosci.
Boi sie wychodzic na zewnatrz, zakupy w sklepiku po drugiej strony ulicy to naprawde duze wyzwanie. Woli siedziec w domu. Tak jest nauczona. Tylko w czterech scianach czuje sie bezpiecznie.
W jej slowniku pies Buddy to Paddy, moj syn- baba, a ja sudu madam czyli biala pani:-)
Zaplatanie "francuza"; troszke sie natrudzilam przy czesaniu jej pieknych, niesfornych wlosow:-)